top of page

Na #sytobrunch pojadę TRAMWAJEM prosto do Zajezdni Tramwajowej Szczecin Pogodno!



Kilka lat temu powróciło powiedzenie, które mówi, że jeżeli wybierzesz pracę, którą kochasz, to nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w swoim życiu. Autorem tych słów jest Konfucjusz. Czy miał rację ? Szczerze, ciężko mi powiedzieć, jednak jedno wiem na pewno, że każdy kolejny brunch, pokazuje mi, jak ważnym elementem życiowej układanki jest ten projekt.


Całe przedsięwzięcie ma swoje jasne i ciemne strony, są momenty zwątpienia, czy chwile rozterek pt.: "Co dalej?", jednak siła i motywacja, która zalewa mnie po każdym takim spotkaniu, sprawia, że nieustannie chcę rozwijać ten projekt.



Czasami jednak, oprócz siły do działania oraz motywacji, wystarczy impuls, jedna rozmowa. Taką właśnie inspiracją, był dla mnie brunch w Zajezdni Tramwajowej Szczecin Pogodno. Lokalizacja, tramwaje, architektura to nic, w porównaniu z tym, jacy ludzie tam pracują. To miejsce wypełnione jest osobami, które autentycznie kochają to, co robią. Pracują tam od lat, niektórzy nawet po 15, 20, a nawet więcej. Każda napotkana osoba witała i żegnała mnie ze szczerym uśmiechem. Każdy, bez wyjątku dokładał swoją cegiełkę, aby to miejsce było tak wyjątkowe i inspirujące.


Jeżeli jednak miałabym wybrać jedną osobę, która najbardziej utkwiła w moim sercu, to był to Pan Roman Mirek, czyli uśmiechnięta, legenda Szczecińskich Tramwajów.



Pan Roman od 70tych lat pracuje w Zajezdni, ponieważ tak, jak mówi, kocha tramwaje, a Zajezdnia to przedłużenie jego domu. Człowiek, który swoją charyzmą i skromnością, skradł całe brunchowe show. Jak dla mnie, idealnie się złożyło, ponieważ, kto jak nie Pan Roman, mógł lepiej oprowadzić nas po Zajezdni, jednocześnie zdradzają masę najciekawszych historii i niuansów pracy tego tramwajowego świata!? Po tym niedzielnym spotkaniu zupełnie inaczej patrzę na tramwaje, a to wszystko zasługa Pana Romana. Dziękuję!



Podczas tego niedzielnego brunchu, możliwość spotkania mają osoby, które możliwe, że w codziennym życiu, nigdy nie miałyby okazji, aby się poznać czy porozmawiać. Coraz bardziej, cieszę się, kiedy docieram z projektem, nie tylko do osób młodych, ale również do ludzi, którzy przeżyli na tym świecie znacznie więcej lat niż ja. Z przyjemnością patrzę na to momenty, kiedy, bez barier i uprzedzeń, słychać gwar niekończących się rozmów pomiędzy pokoleniami. Kiedy nikt nie patrzy na wiek tylko na to, co każdy ma do powiedzenia. To uczta dla moich oczu obserwować takie sceny.




Dodatkowym elementem, który dodał cegiełkę do wyjątkowości tego wydarzenia, był fakt, że po raz pierwszy w historii #sytobrunchu, przy stole, siedziało więcej mężczyzn niż kobiet. Ponad połowa składu to byli Panowie, którzy z zapartym tchem, chłonęli historie Pana Romana, jak również to, co pojawiało się na stole, a nie było tam nawet grama mięsa!




Po brunchu nie było co sprzątać. Talerze i miski, wyczyszczone do cna. Długo czekałam na moment, w którym będę mogła zaproponować nowe pozycje, pełne świeżości i lekkości ukrytej w sezonowych owocach i warzywach. Tym razem, najszybciej z talerzy zniknęła zasmażana młoda kapusta z marchewką, fasolka szparagowa z chilli, brzoskwiniami i kruszonką z pistacji, bigos z cukinii z boczniakami, dwuskładnikowa wegańska nutella i wegańskie hibiskusowe ciasto raw ze świeżymi owocami. Na samo wspomnienie tej mieszanki smaków, zrobiłam się głodna.





Długo zastanawiałam się nad kolorystycznym motywem przewodnim na ten brunch. Przestrzeń Zajezdni jest bardzo surowa, zróżnicowana, a całość odbywa się w maszynowni, której przeważała stal i smar. Tłem dla tego brunchowego stołu były zabytkowe tramwaje "eNKi" w czerwono beżowym kolorze. Chwilę mi zajęło, by dokonać finalnych decyzji. Inspiracją była flaga Szczecina, na której dominują dwa kolory: niebieski i czerwony.



Aby otulić przestrzeń, wybrałam niebieskie welurowe obrusy i czerwone serwety. Elegancji i szyku nadały naczynia z Propsy Home. Tym razem postawiłam na białe talerze ze złoceniami oraz niebieskimi elementami. Do pary dopasowałam białe filiżanki, również ze złoceniami. Obok filiżanek stały kryształowe kieliszki, wszystkie w odcieniach niebieskiego. Czerwone anturium i gerbery, włożyłam do ciemnoniebieskich wazonów. Całość wyszła OBŁĘDNIE PIĘKNIE. Nie mogłam oderwać od tego wzroku.



Po uczcie dla ciała i oczy przyszedł czas na poznanie Zajezdni od kuchni. Pan Roman, z uśmiechem na twarzy, zabrał wszystkich uczestników w podróż po zakątkach tego miejsca, oprowadził po miejscach, niedostępnych dla każdego mieszkańca. Mieliśmy okazję na własne oczy oglądać z bliska wszystkie modele tramwajów.


Chociaż w niewielkiej części mogliśmy zobaczyć, jak pracuje Zajezdnia, zaglądając w najróżniejsze zakamarki. Pan Roman uraczył nas przed i powojennymi historiami oraz zdradził nam kilka technicznych smaczków. Z zapartym tchem i wypiekami na policzkach, słuchaliśmy tego, co miał nam do powiedzenia. Zwieńczeniem tych wszystkich opowieści był przejazd zabytkowym tramwajem po całej Zajezdni. Taki kurs był możliwy, ponieważ Zajezdnia Pogodno, jako jedyna była i jest zajezdnią przelotową.














Na koniec kilka ciekawostek o Zajezdni Tramwajowej Szczecin Pogodno:

  • Zajezdnia została otwarta 22 września 1938 roku jako piąta w mieście. Posiadała 16 kanałów przeglądowych i mogła pomieścić 80 jednostek taborowych. .

  • Przebudowę i modernizację zajezdni Pogodno rozpoczęto w sierpniu 1973 roku, a zakończono w grudniu 1983 roku. Wybudowano nową halę obsługi codziennej tramwajów z dostosowaniem do potokowego systemu obsługi wagonów typu Konstal 102Na i Konstal 105N.

  • Modernizacja i przebudowa zajezdni Pogodno stworzyła zaplecze techniczne dla 150 jednostek taborowych. Zajezdnia Pogodno jest jedyną w Szczecinie zajezdnią przelotową.

  • 13 listopada 2010 roku na „Pogodno” przyjechał pierwszy wagon Pesa Swing 120NaS z bydgoskiej PESY.

  • Sama zajezdnia to 15 torów postojowych w hali, jeden zewnętrzny, przelotowy, jeden z niepełną siecią prowadzący do hali warsztatów oraz 3 tory wjazdowe do zajezdni, z czego 2 w dobudowanej hali, na których dokonuje się sprawdzenia stanu taboru po zjeździe do zajezdni oraz mniejsze naprawy.



I to by było na tyle.

Słów wciąż za mało, aby opisać to, jaka atmosfera panuje podczas tych brunchowych niedziel. To trzeba przeżyć na własnej skórze. Nie ma innej opcji.


Panie Andrzeju, dyrekcjo Zajezdni - ogromne dziękuję za tak ciepłe powitanie w murach Zajezdni Pogodno. Od pierwszego momentu czułam się, jak członek Waszego zespołu. Dziękuję za wsparcie oraz odwagę. To ogromna przyjemność móc realizować swoje marzenia w tak wyjątkowych miejscach, jak Zajezdnia Tramwajowa Szczecin Pogodno!


Łukasz, dziękuję za przepiękną relację i zdjęcia. Z uważnością sokoła wyłapałeś najlepsze momenty, same smaczki z tej wyjątkowej niedzieli. Jestem zachwycona!



#sytobrunch w Zajezdni Tramwajowej Szczecin Pogodno nie powstałby, gdyby nie współpraca z wieloma lokalnymi

( i nie tylko! ) firmami:


Łukasz Popielarz - zdjęcia

Propsy Home - zastawa: talerze, filiżanki, kieliszki, wazony

U.Studio - sprzęt cateringowy

App Wypożyczalnia Dekoracji - obrusy i serwety

Pixie Dixie Studio - oprawa graficzna, menu i okładki

to.kawa - zapas lokalnej, najlepszej kawy

Ayursofia - ziołowe napary

Mama Beata - wsparciewpieczeniuciast


Więcej o projekcie #sytobrunch oraz kolejnych datach spotkań, odsyłam na Instagramowe konto.

Dodaj do obserwowanych i bądź na bieżąco!



Jeżeli nie masz konta na Instagramie, zawsze możesz wysłać zapytanie na maila sytobrunch@gmail.com




Do zobaczenia!

Magdalena












bottom of page